Get Adobe Flash player

Witaj na stronie Chodzieskiego Towarzystwa Narciarskiego

Ogorzałek Carving S'cool

Carvingowa szkółka
(wywiad Marka Ogorzałka w "SKI Magazyn dla narciarzy")

Marek Ogorzałek
Autor programu nauczania, Instruktor wykładowca, trener II klasy w narciarstwie alpejskim
właściciel szkoły narciarskiej Ogorzałek Carving S'cool.
www.szkolacarvingu.pl

Carving to nie tylko rozwój technik narciarskich, to również rozwój technik uczenia. Do nauki nowych elementów w technice jazdy, potrzebujemy nowego podejścia do ucznia. Technika carvingowa to technika czucia, nie tylko nart, własnego ciała, ale i ucznia.

Prowadząc tak zwane zajęcia „firmowe", integracyjne dla pracowników firm, otrzymuję mieszankę prezesów, dyrektorów, marketingowców, sprzedawców.... Nigdy wszyscy oni razem wzięci do jednej grupy nie czują się komfortowo. Zawsze osoby uczące się czują się gorzej od tych już jeżdżących. Potwierdzają to również wyjazdy szkoleniowe, gdzie ewidentnie, osoby z grup początkujących, słabszych technicznie, są również słabsze, cichsze, spokojniejsze w ogólnym zachowaniu. Osoby jeżdżące są dynamiczne, pewniejsze i bardziej dominujące.

Carving jest nową techniką i tak naprawdę, to wszystkie osoby trafiające do mnie na pierwsze zajęcia traktuję podobnie, jako osoby początkujące. Co więcej, osoby już jeżdżące, czasami mają więcej pracy nad sobą, niż osoby zaczynające.


Wszystko zależy od tak zwanej koordynacji psychomotorycznej, czyli mobilności ruchowej. Jeżeli ktoś jest automatem do skręcania w prawo - lewo, to będzie miał trudniejszą przeprawę, niż sprawna fizycznie, osoba początkująca. Najpierw trzeba pracować nad wyłączeniem „automatu", dopiero potem nad nową techniką. Osoba początkująca od razu pracuje nad nową techniką nie musi się podwójnie koncentrować nad rzeczami automatycznie włączającymi się podczas jazdy. Tak więc teoretycznie problem różnego zaawansowania grup mamy z głowy. Wszyscy są początkujący, wszyscy są w pierwszej grupie. Ale przecież osoby startujące z tego samego miejsca, o różnym czasie dochodzą do mety. Szybkość uczenia się każdej osoby jest różna.

Mamy więc równy start dla wszystkich: prostą analizę skrętu, radius nart, kąt ustawienia nart, siłę docisku i ...całą gamę różnych osób i ich zachowań na stoku.

Rozwiązaniem problemu jest prowadzenie zajęć w formie warsztatów lub “grup indywidualnych". Dają one możliwość indywidualnego doboru natężenia uczenia do każdego ucznia. Oczywiście, wszystkie zajęcia na stoku powinny być poprzedzone zajęciami teoretycznymi, żebyśmy wiedzieli już, czego wspólnie szukamy (artykuł z poprzedniego numeru SKI lub prezentacje ski.onet.pl, szkolacarvingu.pl). Podstawowym warunkiem prowadzenia zajęć w formie warsztatów lub „grup indywidualnych" jest stok warsztatowy. Jest to stok w miarę krótki, lekko nachylony, pozwalający na skupienie się nad techniką, a nie prędkością jazdy. Na stoku widzimy pracujących instruktorów i jest możliwość rotacji między uczniami i instruktorami. Forma warsztatowa prowadzona jest z większymi grupami. Od 50 osób w górę. Potrzebnych jest minimum pięciu instruktorów (jeden instruktor na 10 osób), do prowadzenia pięciu tematów: wyjazd ze skrętu, najazd na skręt, łączenie skrętów, rozjeżdżanie, kompensacja... Można dodawać fun, jazdę na punkt (boje), wszystko zależy od zaawansowania grupy i czasu trwania warsztatów. Założenie jest takie: każdy z kursantów sam wybiera interesujący go temat. Podjeżdża do prowadzącego zajęcia instruktora, słucha, wykonuje ćwiczenia, kiedy uważa, że to już wystarcza, zmienia temat warsztatu i indywidualnie się rozwija. Możliwość sprawdzenia swoich postępów daje kamera, która włączana jest na stoku po zakończeniu zajęć, a jej zapis analizowany jest wieczorem na dużym ekranie. Każdy w ten sposób może sam siebie rozliczyć z wykonanej pracy i zaplanować kolejne dni warsztatów.


Innym sposobem prowadzenia zajęć, dla mniejszych grup (10 — 30 osób) są „grupy indywidualne". Prowadzone są na opisanym już wyżej stoku warsztatowym z tą tóżnicą, że instruktorzy pracują indywidualnie z każdym uczniem, ale w krótkim czasie. Korygują, zadają zadanie, sprawdzają wykonanie i odsyłają dalej. W tego typu nauczaniu, pokazujemy, co jak należy zrobić. Wykonujemy to razem z uczniem. Potem uczeń potrzebuje czasu na indywidualne rozjeżdżanie i uelastycznienie elementu, w czym instruktor nie jest mu już potrzebny. Instruktor swój czas poświęca kolejnej osobie, dobierając do niej indywidualne zadania. W ten sposób każdy z uczniów indywidualnie się rozwija. Uczniowie krążą po stoku jak elektrony, a instruktorzy selektywnie wybierają kolejnych kursantów. Nikt na nikogo nie czeka, nikt nikogo nie pogania. Co ważne, opisane wyżej zajęcia, nie są wyssanym z palca pomysłem, ale sprawdzonym na wielu wyjazdach sposobem uczenia. Co się sprawdziło? Przede wszystkim to, że wyjeżdżając na urlop nie trzeba razem ze wszystkimi wstawać o 7.00 rano, o 8.00 jeść śniadanie, o 9-00 być gotowym i czekać na resztę towarzystwa, żeby razem jechać na zajęcia. Zajęcia prowadzone są od 9-00 i jak tylko jest ochota, można od razu spotkać się z nami na stoku. Można też spać spokojnie i dołączyć do nas w południe. Zawsze jesteście mile widziani. Zmęczeni? Chcecie odpocząć? Nie ma problemu. O dowolnej porze Zjeżdżacie do knajpki na kawkę lub bombardini. To są wakacje. My jesteśmy na stoku, żeby w przyjemny, niczym niezobowiązujący sposób nauczać carvingu. Carving to swoboda i przyjemność. Jeżeli chcecie ostro nad sobą pracować, jesteśmy na stoku, jeżeli chcecie odpocząć, odpoczywajcie. Nie trzeba od razu umieć wszystkiego.To powinno przyjść samo, bez musu, bez wysiłku. Narty to przede wszystkim przyjemność, potem dopiero technika.


Wcześniej wspomniałem o kamerze. Kamera bardzo pomaga w zgraniu obrazu zewnętrznego z wewnętrznym. Przeważnie osoby pierwszy raz oglądające swoje przejazdy, delikatnie mówiąc, są rozczarowane swoim widokiem. Kamerę traktują jako generalną próbę swoich umiejętności aktorskich, a ich jazda przed kamerą w znikomym stopniu przypomina realne możliwości. Najbardziej realny materiał otrzymuje się kręcąc z ukrycia lub po oswojeniu się kursantów.

Czemu służy kamera? Po pierwsze upewnieniu się, co do swojej sylwetki, wyglądu, estetyki stroju, sposobu poruszania się. To są pierwsze emocje. Potem technika. Zrównoważenie postawy, wychylanie się w skręcie, ustawienie nóg,  prowadzenie nart. Kolejność i czasowość wykonywania ruchów, czyli obserwacja i korekta własnej techniki jazdy. Dużo pracy i bogaty szkoleniowo warsztat, ale to nie wszystko.

Kamera pozwala na zgranie obrazu zewnętrznego z obrazem wewnętrznym. Już wielokrotnie wypowiadałem się na temat czucia głębokiego, tak zwanego kinestetycznego (www.szkolacarvingu.pl), polegającego na tym, że zamykając oczy, nie patrząc się na swoje ciało, jesteśmy w stanie określić położenie swoich kończyn i napięcie mięśni. Jesteśmy w stanie stworzyć wewnętrzny obraz swojego ciała, który, jak się często zdarza, nie pokrywa się z obserwowanym potem na ekranie. Carving to technika czucia. Ćwicząc na stoku, uczymy nie tylko tego, że mamy zrobić jakiś ruch kolanem, biodrem, ręką... ale również tego jak ten ruch czujemy, jak zmieniamy jego natężenie, głębokość wychylenia i co najważniejsze, jego wpływ na jazdę i nasze samopoczucie.

Uważam, że “przenoszenie skrzynek" z jednej strony na drugą, „krakowiaczek", czy wkładanie sobie pięści między nogi, jest wymuszaniem ruchu i sylwetki, a nie świadomym jej układaniem. Jest tworzeniem automatu ruchowego, z którym jako nauczyciel bezwzględnie walczę. Uczeń powinien mieć świadomość swojego ruchu, powinien kierować jego natężeniem, odczuwać skutki swojego działania i ich wpływ na jazdę. W świadomy i dowolny dla siebie sposób kierować każdą częścią swojego ciała, a wówczas każda technika jazdy i ruchu staje przed nim otworem. Kamera jest tylko potwierdzeniem jego zachowania i przebytych w trakcie jazdy sytuacji.

Co jeszcze nowego w nauczaniu narciarstwa wniósł carving?

Stałą krawędź. W technice tradycyjnej narty ślizgały się pod narciarzem, rzadko dając mu stałe oparcie. W carvingu narta prowadzona wzdłuż krawędzi, daje narciarzowi stałe oparcie, stałą sytuację. Co się okazuje? Są osoby, które mają problem z dojściem do krawędzi. Są też takie, które przez nią przelatują. Pierwsza grupa to osoby mające wszystko przemyślane, długo zastanawiające się i dopiero po jakimś czasie, decydujące się na sprawdzone, przemyślane działanie.

Druga grupa to osoby najpierw robiące, działające, dopiero potem myślące. Najpierw wbiją gwóźdź, dopiero potem sprawdzą, czy do właściwej deski.Zwrócenie uwagi ucznia na istniejące w jeździe problemy, uświadamia mu również jego zachowanie w innych, bardziej życiowych sytuacjach.

Podobnie z jazdą na krawędzi. Są osoby, które boją się zabrania z nartą. W momencie, kiedy narta rusza i zaczyna prowadzić, osoby te rezygnują z jazdy. Nie dają się ponieść fantazji. Chcą mieć wszystko pod kontrolą, muszą mieć wszystko przewidziane i zaplanowane. Są to nowe obserwacje. Nowa technika daje nowe możliwości. Otwiera nowe tematy, daje nowe rozwiązania. Wciąż się rozwija.

- Marek, ale dwa lata temu o tym nie mówiłeś.

- Bo wtedy jeszcze o tym nie wiedziałem. Pozdrawiam i zapraszam do nowego odkrywania tego, co tak dobrze znacie.

Sponsorzy i partnerzy


Producent PiecówProducent Ceramiki

Rabaty dla aktywnych członków Chodzieskiego Towarzystwa Narciarskiego

Deklaracja On-Line

zapraszamy do naszego
profilu na Facebook

wydarzenia ChTN
w latach 2007-2011

Meteo dla Chodzieży

Strefa Członków